Udało się, przeżyłam drugi dzień. Czeka mnie jeszcze 19. 19 dni bez jedzenia, głodówki. Tylko woda. Ogólnie czuję sie dobrze, może trochę słabo, zimno i boli mnie głowa. Tak się cieszyłam, kiedy znalazłam ten sposób. Ale może od początku. Rocznikowo mam 18 lat, a ponad rok temu zaczął się dla mnie fatalny okres w życiu. Poszłam do liceum, udało mi się wyprosić u rodziców bym mogła kontynuować naukę w stolicy z racji chęci rozpoczęcia pseudo-dorosłego życia. Było fajnie, niestety w moim życiu fajnie jest tylko przez kilka chwil. Zaczęłam odczuwać silne bóle pod lewym żebrem. Z początku lekceważyłam je, aż w końcu stały się nie do wytrzymania. Moje cudowne życie legło w gruzach, bo mój brzuch nakazał mi powiedzieć rodzicom. W ekspresowym tempie zostałam przeniesiona do liceum w sąsiednim mieście. Nie chciałam iść do liceum w swoim miasteczku i narażać się na złośliwe komentarze rówieśników typu,,i co nie dałaś sobie rady w wielkim mieście?!''i śmiech za plecami. Tak więc większość pierwszej klasy przeżyłam chodząc od lekarza do lekarza i siedzac w szpitalu, wmawiano mi tam:że wymyślam sobie ból, nie chcę chodzić do szkoły, zakochałam się etc. Kosztowało mnie to wiele łez i nerwów. W sumie znienawidziłam wtedy lekarzy i stwierdziłam, że mam dość. Jedyne co robili w mojej sprawie to podawanie mi 2x niedziałających paracetamoli i zdaniu,, ma prawo cię boleć''. Tyle. W końcu postanowiłam kłamać, że wszystko jest ok. Wróciłam do szkoły i na lekcjach musiałam uciekać do toalety by tam przeżyć nowe fale bólu, które bałam się, że rozerwą mnie na strzępy. I tak było do przedwczoraj. Gdzieś w internecie wyczytałam o cudownej mocy głodówki. Wczoraj, pierwszego dnia brzuch mnie bolał. Dziś jednak po bólu nie ma sladu pierwszy raz od nie pamiętam kiedy. Chce mi się płakać ze szczęścia. Tylko, że tęsknie za jedzeniem, ja bardzo lubię jeść i czuję się jak zwierzątko myślące jedynie o jedzeniu . Chciałabym wytrwać, mam nadzieję, że mam w sobie tyle silnej woli.